
Wiele osób zmagających się z uzależnieniem zadaje sobie to samo pytanie: „Dlaczego znowu zrobiłem to samo?”. Pomimo terapii, obietnic składanych sobie i bliskim czy szczerej chęci zmiany, człowiek często wraca do zachowań, które go niszczą. Dla otoczenia może to wyglądać jak brak silnej woli albo świadome podejmowanie złych decyzji. W rzeczywistości jednak mechanizm jest znacznie bardziej złożony.
Psychoterapia psychodynamiczna patrzy na uzależnienie nie tylko jako problem związany z substancją, ale również jako efekt głębszych, często nieuświadomionych schematów emocjonalnych i relacyjnych. To właśnie one sprawiają, że człowiek powtarza zachowania, które przynoszą cierpienie, nawet jeśli świadomie chce czegoś zupełnie innego.
Dlaczego powtarzamy to, co nas rani?
Ludzie mają naturalną tendencję do powtarzania znanych wzorców. Nawet jeśli były trudne, bolesne lub destrukcyjne. Psychika często wybiera to, co znajome, zamiast tego, co nowe i nieprzewidywalne.
Osoba, która dorastała w atmosferze napięcia, chłodu emocjonalnego, chaosu lub braku bezpieczeństwa, może w dorosłym życiu nieświadomie odtwarzać podobne doświadczenia. Czasem dzieje się to w relacjach, czasem w sposobie traktowania siebie, a czasem właśnie poprzez uzależnienie.
Nałóg bardzo często staje się sposobem regulowania emocji, których człowiek nigdy nie nauczył się przeżywać w zdrowy sposób. Alkohol, narkotyki czy kompulsywne zachowania przynoszą chwilową ulgę, wyciszenie lub poczucie kontroli. Problem polega na tym, że ulga działa tylko na moment, a potem pojawia się jeszcze większe napięcie, poczucie winy i potrzeba ponownego „uciekania”.
Uzależnienie jako sposób radzenia sobie z emocjami
W psychodynamicznym rozumieniu uzależnienie często nie jest „głównym problemem”, ale próbą poradzenia sobie z czymś głębszym. Pod nałogiem mogą kryć się emocje, które przez lata były tłumione: lęk, samotność, wstyd, poczucie odrzucenia czy pustki.
Niektóre osoby od dziecka słyszały, że nie powinny okazywać emocji. Inne doświadczały braku bliskości albo życia w ciągłym napięciu. W dorosłości mogą więc mieć trudność z rozpoznawaniem swoich uczuć i regulowaniem stresu. Substancja lub destrukcyjne zachowanie stają się wtedy szybkim sposobem na „wyłączenie” emocji.
To dlatego tak wiele osób mówi po czasie: „Nie chciałem się upić. Chciałem przestać czuć to, co czułem”.
Mechanizmy obronne – jak psychika chroni człowieka
Psychika każdego człowieka posiada mechanizmy obronne, które mają chronić przed przeciążeniem emocjonalnym. W przypadku uzależnień bardzo często pojawia się zaprzeczanie, racjonalizacja czy minimalizowanie problemu.
Osoba uzależniona może mówić:
- „Przecież inni piją więcej”,
- „Mam stresującą pracę”,
- „Kontroluję sytuację”,
- „To tylko chwilowy problem”.
Takie mechanizmy pomagają chwilowo uniknąć trudnej prawdy, ale jednocześnie utrudniają zmianę. Człowiek zaczyna funkcjonować w błędnym kole – im większe cierpienie, tym silniejsza potrzeba ucieczki od emocji.
Dlaczego zmiana jest tak trudna?
Zmiana oznacza konfrontację z tym, co przez lata było ukrywane lub tłumione. Dla wielu osób uzależnienie staje się częścią ich sposobu funkcjonowania i radzenia sobie z rzeczywistością. Nawet jeśli niszczy życie, jednocześnie daje iluzję bezpieczeństwa.
Dlatego sama abstynencja często nie wystarcza. Jeśli człowiek nie nauczy się nowych sposobów regulowania emocji i budowania relacji, bardzo łatwo wrócić do dawnych schematów. Psychoterapia pomaga zrozumieć, co stoi za przymusem powtarzania destrukcyjnych zachowań i skąd bierze się wewnętrzne napięcie.
Relacja terapeutyczna jako przestrzeń zmiany
Jednym z najważniejszych elementów terapii psychodynamicznej jest relacja z terapeutą. To właśnie w niej często ujawniają się dawne schematy – lęk przed odrzuceniem, potrzeba kontroli, wycofanie czy trudność z zaufaniem.
Dzięki temu terapia staje się nie tylko rozmową o problemach, ale realnym doświadczeniem nowych sposobów budowania relacji i przeżywania emocji. Pacjent stopniowo zaczyna rozumieć swoje reakcje, zauważać powtarzające się wzorce i uczyć się większej świadomości siebie.
Czym jest Psychoterapia psychodynamiczna TFP?
Coraz większą popularność zdobywa także Psychoterapia psychodynamiczna TFP, czyli terapia skoncentrowana na przeniesieniu (Transference-Focused Psychotherapy). To podejście pomaga osobom zmagającym się z intensywnymi emocjami, trudnościami w relacjach oraz destrukcyjnymi schematami zachowań.
TFP skupia się na analizowaniu tego, co dzieje się w relacji między pacjentem a terapeutą. Dzięki temu możliwe staje się lepsze rozumienie własnych emocji, impulsów i mechanizmów obronnych. Terapia pomaga integrować rozbite doświadczenia emocjonalne i budować bardziej stabilne poczucie siebie.
W przypadku uzależnień takie podejście może być szczególnie pomocne, gdy problem współwystępuje z trudnościami osobowościowymi, silnym lękiem lub chronicznym poczuciem pustki.
Powrót do siebie zamiast ucieczki
Zdrowienie nie polega wyłącznie na odstawieniu substancji. To znacznie głębszy proces – uczenie się kontaktu ze sobą, rozpoznawania własnych emocji i budowania bezpieczniejszych relacji.
Człowiek stopniowo przestaje potrzebować destrukcyjnych sposobów regulacji napięcia, ponieważ zaczyna rozumieć, co dzieje się w jego wnętrzu. To właśnie dlatego psychoterapia psychodynamiczna nie skupia się wyłącznie na objawie, ale próbuje dotrzeć do źródła problemu.
Powracanie do destrukcyjnych schematów rzadko wynika z braku silnej woli. Znacznie częściej jest efektem głęboko zakorzenionych wzorców emocjonalnych, relacyjnych i mechanizmów obronnych, które rozwijały się przez lata.
Uzależnienie może być próbą poradzenia sobie z bólem, napięciem i trudnymi emocjami. Dlatego prawdziwa zmiana wymaga nie tylko zatrzymania nałogu, ale również lepszego zrozumienia siebie.
Psychoterapia psychodynamiczna pomaga zobaczyć, co kryje się pod destrukcyjnymi zachowaniami i dlaczego człowiek wraca do tego, co go rani. A kiedy pojawia się świadomość, możliwe staje się budowanie nowych, zdrowszych sposobów życia.


