
Uzależnienie rzadko jest „tylko” o substancji. Dla wielu osób alkohol, narkotyki, leki czy zachowania kompulsywne stają się sposobem na poradzenie sobie z czymś trudniejszym: napięciem, wstydem, samotnością, lękiem, wewnętrzną pustką. Właśnie dlatego temat przywiązania i traumy tak często wraca w rozmowach terapeutycznych. Dobra wiadomość jest taka, że dziś potrafimy opisać ten mechanizm z dwóch stron naraz: biologicznej (co dzieje się w mózgu i układzie stresu) oraz psychodynamicznej (co dzieje się w relacjach, emocjach i nieuświadomionych wzorcach).
Poniżej znajdziesz uporządkowane, rzetelne wyjaśnienie tego „mostu” – bez straszenia medycyną, ale też bez upraszczania do sloganów.
Przywiązanie: dlaczego relacje z dzieciństwa mają znaczenie w dorosłości?
Teoria przywiązania mówi w skrócie: wczesne relacje uczą nas, czy świat i inni ludzie są bezpieczni, a emocje – do zniesienia. Jeśli opiekun był dostępny i przewidywalny, dziecko uczy się regulacji emocji „w relacji”: uspokajam się, bo ktoś pomaga mi się uspokoić. Jeśli jednak opiekun bywał nieobecny, przemocowy, odrzucający albo sam niestabilny emocjonalnie, dziecko często rozwija strategie przetrwania: nadmierną samodzielność, unikanie bliskości, czujność, zamrożenie uczuć albo przeciwnie – silne lękowe „trzymanie się” relacji.
Badania pokazują, że style przywiązania niepewnego są częściej spotykane u osób z zaburzeniami używania substancji niż w populacji ogólnej i mogą być czynnikiem podatności (a nie wyłącznie „skutkiem” uzależnienia).
Trauma: nie tylko „wielkie wydarzenie”, ale też długotrwałe napięcie
Trauma to nie zawsze pojedynczy dramatyczny epizod. Czasem to długotrwałe doświadczenie braku bezpieczeństwa: przemoc domowa, zaniedbanie emocjonalne, chaos, upokorzenie, chroniczny lęk, bycie „niewidzialnym”. W ujęciu traumoinformowanym (trauma-informed) kluczowe jest rozpoznanie, że trauma jest powszechna u osób z problemami zdrowia psychicznego i uzależnieniami, a system pomocy powinien budować bezpieczeństwo i unikać ponownego „uruchamiania” traumy w kontakcie z instytucją. To podejście mocno promuje SAMHSA i jest szeroko wdrażane w praktyce klinicznej.
Co ważne: przeglądy badań z ostatnich lat sugerują, że wdrażanie opieki traumoinformowanej w placówkach uzależnień może wiązać się z lepszym utrzymaniem w leczeniu i redukcją objawów (choć jakość badań bywa zróżnicowana).
Neurobiologia: jak mózg „uczy się” uzależnienia
Z perspektywy neurobiologii uzależnienie to nie kwestia charakteru, lecz proces uczenia się układu nagrody i układu stresu. Kluczowe jest to, że substancje i nałogowe zachowania potrafią szybko przynosić ulgę, pobudzenie lub „odcięcie” od emocji. Mózg zapamiętuje to jako skuteczną strategię regulacji: „zrób to jeszcze raz, zadziałało”.
Nowoczesne modele opisują uzależnienie jako zaburzenie kilku współpracujących systemów: nagrody i motywacji (m.in. dopamina), nawyku, układu stresu oraz kontroli wykonawczej (hamowanie impulsów, planowanie). W miarę trwania uzależnienia rośnie rola kompulsji i stresu, a maleje realna przyjemność. To dobrze opisują przeglądy Kooba oraz praca Volkow i współautorów w NEJM.
Jeśli do tego dołożymy historię traumy, obraz staje się jeszcze bardziej zrozumiały: układ stresu bywa chronicznie „podkręcony”, a substancja staje się szybkim regulatorem – choć kosztownym i z czasem niszczącym.
Most do psychodynamiki: objaw jako sposób regulacji uczuć i relacji
Psychodynamiczne podejście często pyta: „co ta substancja robi dla Ciebie – zanim zaczęła robić Tobie krzywdę?”. Nie po to, by usprawiedliwiać nałóg, tylko by zrozumieć jego funkcję. U wielu osób uzależnienie pełni rolę:
- znieczulenia emocji (wstydu, lęku, smutku),
- redukcji napięcia i samotności,
- zastępczej „relacji” (substancja jest zawsze dostępna, nie odrzuca),
- narzędzia kontroli (nawet jeśli to kontrola pozorna),
- sposobu na poradzenie sobie z wewnętrznym konfliktem: „chcę bliskości, ale boję się jej”.
W języku psychodynamiki mówimy tu często o obronach (np. zaprzeczanie, racjonalizacja, izolacja afektu), o powtarzaniu znanych wzorców relacyjnych oraz o tym, że ciało i emocje „pamiętają” doświadczenia, których nie dało się kiedyś nazwać.
Jak trauma i przywiązanie wpływają na ryzyko nawrotu?
Nawrót bardzo często nie zaczyna się od „złej decyzji”, tylko od stanu wewnętrznego: przeciążenia stresem, konfliktu w relacji, poczucia porzucenia, krytyki, wstydu. Jeśli ktoś przez lata uczył się, że emocje są niebezpieczne albo że z nimi jest się samemu, to w dorosłości – w trudnym momencie – automatycznie sięga po dawną „technikę ratunkową”.
Dlatego sama abstynencja bywa zbyt krucha, jeśli nie idzie za nią budowanie umiejętności regulacji emocji i bezpiecznych relacji. I tu właśnie spotykają się neurobiologia i psychodynamika: mózg potrzebuje nowych ścieżek, a psychika – nowego doświadczenia relacyjnego.
Co naprawdę działa w praktyce?
Zasada: leczenie ma być bezpieczne i zintegrowane
Współczesne standardy leczenia zaburzeń używania substancji podkreślają kompleksowość: łączenie różnych form pomocy, praca nad zdrowiem psychicznym, relacjami, funkcjonowaniem społecznym oraz – tam, gdzie trzeba – farmakoterapią. WHO oraz UNODC/WHO zwracają uwagę na konieczność podejścia wieloskładnikowego i uwzględniania współwystępujących problemów, w tym doświadczeń traumatycznych i potrzeb psychospołecznych.
Podejście traumoinformowane dodaje do tego bardzo konkretny „styl” pomagania: bezpieczeństwo, przewidywalność, współdecydowanie, szacunek do granic i świadomość, że niektóre procedury mogą uruchamiać traumę.
Jak wygląda „most” w gabinecie: kilka praktycznych przykładów
W dobrze poprowadzonej terapii pacjent nie słyszy wykładu o dopaminie ani nie jest „rozbierany na czynniki” z dzieciństwa. Zamiast tego krok po kroku dzieje się coś bardziej życiowego:
Terapeuta pomaga rozpoznawać moment, w którym emocje rosną do poziomu „nie do zniesienia” i pojawia się automatyczna potrzeba ulgi. Potem wspólnie szukacie, jakie uczucie było pod spodem i skąd jest tak trudne.
Buduje się nowe sposoby regulacji: ciało (sen, jedzenie, ruch), relacje (prośba o wsparcie), myślenie (nazwanie i uporządkowanie), a także konkretne strategie na głód i ryzyko nawrotu.
Równolegle pracuje się nad relacją terapeutyczną – bo to ona jest „treningiem” bezpiecznego przywiązania: mogę być w kontakcie, mogę mówić prawdę, mogę przeżywać emocje i nie zostanę z tym sam.
Najważniejsze zdanie na koniec
Uzależnienie często jest próbą poradzenia sobie z tym, co kiedyś było nie do uniesienia – i dlatego tak dobrze „trzyma”. Most między neurobiologią a psychodynamiką pomaga zobaczyć całość: i mechanizmy mózgu, i sens psychologiczny objawu. A z tej perspektywy leczenie uzależnień przestaje być walką z „własną słabością”, a staje się procesem uczenia się nowych sposobów życia: bezpieczniejszych, bardziej wspierających, prawdziwszych.


